Początek roku 2020. Była pewna, że odbiła się od dna i teraz miało być tylko lepiej. Świat nabierał barw, jednak początkowo umknęło jej, że straciły na intensywności. Bardzo długo robiła dobrą minę do złej gry i nawet zdołała oszukać samą siebie, aż w końcu coś...
Jeśli lubisz czytać i ciekawią Cię losy naszych bohaterów, zapoznaj się z najnowszym postem fabularnym!
nowypost fabularny
Konfetti, fajerwerki i wściekły kierowca – kolejny Nowy Rok w Wielkim Jabłku! Z serią konfetti i fajerwerków tłumy biesiadników wkroczyły w 2021 na lodowatym Times Square. To był drugi najzimniejszy w historii Sylwester. Temperatura w Nowym Jorku o północy wynosiła minus 12 stopni Celsjusza. Najzimniejsze święto miało miejsce w 1917 roku, kiedy to temperatura spadła do minus 17 stopni Celsjusza. Imprezowicze, otuleni dodatkowymi warstwami w ciepłych czapkach i karnawałowych maskach na twarzach, tańczyli i biegali w miejscu, aby uchronić się przed zimnem. Najwyraźniej nie wszystkim impreza przypadła do gustu, ponieważ wściekły kierowca SUV-a wdarł się w tłum w miejscu, w którym odbywała się impreza. Sytuacja została bardzo szybko opanowana i obyło się bez ofiar.
Najbardziej ekskluzywna siłownia w Nowym Jorku kosztuje 900 dolarów miesięcznie. Cena wcale nie odstrasza, siłowni Performix ma aż dwustu regularnych członków siłowni Performix, do których jednak należy głównie śmietanka towarzyska Nowego Jorku. Co z pozostałymi mieszkańcami metropolii? Statystyki pokazują, iż na początku roku sprzedaż karnetów na siłownie wzrosła pięciokrotnie! Jest to zdecydowanie bardzo dobry czas dla ich właścicieli. Jak długo Nowojorczycy wytrzymają w swoich postanowieniach o zdobyciu lepszej sylwetki? To się okaże, ale wszystkim życzymy wytrwałości.
Ceny stale rosną, a co z zarobkami? Nowy rok równa się nowe podwyżki, jednak co z zarobkami? Pracodawcy załamują ręce, również obciążeni nowymi zobowiązaniami wobec miasta, jak i państwa. Już od kilku lat widać, jak bardzo inflacja wpływa na życie przeciętnego nowojorczyka. Wiele osób zdecydowało się wyprowadzić na obrzeża miasta. Nic w tym dziwnego, gdy ceny najmu, czynszu i innych opłat stale pną się w górę. Komunikacja publiczna z dnia na dzień wydaje się coraz bardziej zatłoczona. Czy miasto przewiduje stworzenie dodatkowych linii autobusowych i metra? O tym już w jutrzejszym wydaniu NYC24.
Szukasz dorywczej pracy na już? Zostań kurierem! Zbliżające się święta to nie tylko obłożenie wszelkich galerii handlowych, czy pojedynczych sklepików, które skrywają mniejsze, czy większe upominki dla bliskich, ale przede wszystkim gorący okres dla dostawców. Praktycznie wszystkim firmom kurierskim brakuje rąk do pracy! Jeśli potrzebujesz dodatkowego zastrzyku gotówki, a masz wolnych kilka godzin w tygodniu – zgłoś się. Więcej informacji na www.deliverysocie
Wielkie tłumy gromadzą się przed choinką pod Rockefeller Center. W sobotę wieczorem tłumy zjechały się pod Rockefeller Center, aby obejrzeć choinkę, a także trzy i pół minutowy świąteczny pokaz świateł na fasadzie Saks Fifth Avenue. Pamiętacie zeszłoroczne tłumy? W tym roku ludzi jest jeszcze więcej! Przez najbliższe dni zostaje zamknięty przejazd ulicami 49-tą i 50-tą między Piątą, a Szóstą Aleją. Co więcej po stronie Piątej Alei obserwuje się coraz większe skupiska obserwatorów świątecznego pokazu, więc jeśli chcesz tylko szybko rzucić okiem i zrobić zdjęcie - pamiętaj, że pieszo nadal możesz przemieszczać się 49-tą i 50-tą ulicą. Wesołych Świąt!
CO NOWEGO W MIEŚCIE temp: 9º/-1º, zachmurzenie umiarkowane
.

shoutbox

kalendarzwydarzeń
11/02/2021 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
09/02/2021 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
06/02/2021 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 lutego włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/02/2021 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
17/01/2021 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
13/01/2021 » aktualizacja wiadomości
Co nowego w mieście - aktualizacja.
13/01/2021 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
06/01/2021 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 stycznia włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
05/01/2021 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
01/01/2021 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
01/01/2021 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
30/12/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
28/12/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
20/12/2020 » nowy szablon
Na blogu pojawił się nowy szablon, za którego wykonanie serdecznie dziękujemy smole!
12/12/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
11/12/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
08/12/2020 » aktualizacja wiadomości
Co nowego w mieście - aktualizacja.
06/12/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 grudnia włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/12/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
24/11/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
14/11/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
11/11/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
06/11/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 listopada włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/11/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
13/10/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
11/10/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
10/10/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
06/10/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 października włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/10/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
12/09/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
09/09/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
06/09/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 września włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
05/09/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.
01/09/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
14/08/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
06/08/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 10 sierpnia włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/08/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
14/07/2020 » porządki po liście
Przeprowadzono ostateczne porządki po liście obecności. Usunięto maile oraz karty postaci osób, które się na nią nie wpisały.
07/07/2020 » koniec listy obecności
Karty postaci autorów, którzy się na nią nie wpisali, zostały przeniesione do wersji roboczych i będą tam widnieć do 11 lipca włącznie. Po tym terminie zostaną usunięte.
01/07/2020 » lista obecności
Na blogu pojawiła się lista obecności. Prosimy o wpisywanie się!
26/06/2020 » nowy post fabularny
Na blogu pojawił się nowy post fabularny.

John Daniels - Historia


Posty Fabularne

1. 2054. "Nawet matka plotka nie  wykarmi głodnych sensacji dziobów." 
[13 lutego 2018]
2. 2056. Dziennik Bridget Jones... Znaczy Olivii Kowalewski (gościnnie)
[18 lutego 2018]
3. 2066. Co obchodzi cię jak korzystam z szaleństwa – bez czy w pasach bezpieczeństwa… (with Amelia Buckley)
[17 kwietnia 2018]
4. 2077. "Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę.
Nazywamy je nadzieją" (with Marlene Sutton)
[7 października 2018]


Wątki Grupowe

1. Olivia Kovalewski, John Daniels, Adam Buckley



Karty Postaci

1. 27 grudnia 2017 — 20 lutego 2018
2. 20 lutego 2018 — 3 kwietnia 2018
3. 3 kwietnia 2018 — 26 czerwca 2018
4. 26 czerwca 2018 — 3 października 2018
5. 3 października 2018 — ?



Prowadzone Wątki

1. Carmen Gallardo (25.04—24.04)
2. Maille Creswell (20.04—27.04)
3. Marlene Sutton (15.04—12.04)
4. Raphael Bloom (30.04—27.04)
5. Villanelle Morrison (30.04—25.04)

(mój ostatni komentarz—ostatni komentarz drugiego autora)
Pogrubienie oznacza , kto powinien teraz odpisać

John Daniels - Powiązania



Relacje Johna Danielsa

Thomas Bolton - najlepszy p rzyjaciel
— No, Stary... Dawaj szklanki, nawet się nie zastanawiaj. Nie ma nad czym — zaczął blondyn, swój wywód.
No tak, John już zdążył zapomnieć o tym, że temu gagatkowi to gęba się nie zamykała, więc chyba nie będą się tego wieczoru nudzili.
— Ty… A gdzieś ty się tak wyszykował? — klepnął przyjaciela po ramieniu — Wiedziałeś, że przyprowadzę ci tutaj ważnego gościa — wskazał na Maille, która niepewnie stałą pośrodku salonu. Odebrał od niej reklamówkę, z której zaczął wyciągać zakupy.
— To wy się znacie? — brunet zapytał niepewnie i wskazał w końcu na kanapę — Siadaj, czuj się swobodnie… — zaczął, a sam usiadł tuż obok. Nie miał zielonego pojęcia, że ci mogą się znać.
— A to długa historia — Bolton machnął tylko ręką i na nikogo nie czekając nalał każdemu po kielichu i ułożył po kawałeczku cytryny. Postawił jeszcze koło tego solniczkę i całość zaniósł na deskę do salonu. — No… To chluśniem, bo uśniem!
[Postać poboczna - pojawiająca się w wątkach Danielsa]
Marlene Sutton - ukochana druga połowa
Popatrzył niepewnie na Lenny, która przestępowała z nogi na nogę, poprawiając sobie, co chwilę na głowie welon swojej mamy. Zdecydowanie był na nią za długi, ale dziesięciolatka najwyraźniej się tym nie przejmowała.
— No i będziemy żyli długo i szczęśliwie! — krzyknęła tym swoim piskliwym głosikiem, którego czasami nie mógł zdzierżyć. Oj, nie dało się do niego przyzwyczaić.
— Tak to chyba się bajki kończą, a nie śluby — wymamrotał, za co dostał bukietem z kwiatów koniczyny po głowie — Aua! No weź! — złapał się szybko za swoje loczki i spiorunował wzrokiem blondynkę w dwóch kucykach. — Już nie bądź takim mięczakiem. Pocałuj mnie!
Chłopcu, aż w tamtym momencie zaschło w gardle, a serce waliło jak oszalałe.
— A, że nie opuszczę cię aż do śmier… — nie zdążył do kończyć, bo dziewczynka już zamknęła mu usta pocałunkiem. A raczej buziakiem. Pierwszym w jego życiu!Lenny trzymała go kurczowo za fioletowy krawat, który specjalnie ubrał na tę okazję, choć szczerze go nienawidził. Wiedział jednak, że Ona go lubi. Zamknął oczy i zaczął liczyć do dziesięciu, jak to sobie wcześniej założyli. Tak, rozmawiali o swoim pierwszym pocałunku, bo kto powiedział, że ich przyjaźń była zwyczajna?
☙❧
Wypowiedzenie słowo żona w gronie reporterów zadziałało jak wpuszczenie kropli krwi do akwarium z samymi rekinami. Zaraz zostali otoczeni wianuszkiem paparazzi, światła fleszy oślepiały Marlene, gdy fotoreporterzy starali się zrobić jak najlepsze zdjęcie.
— Od jak dawna jesteście parą? Kiedy wzięliście ślub? Jak się poznaliście? Gdzie odbyła się ceremonia? Gdzie pojechaliście na miesiąc miodowy? Planujecie dzieci? Od jak dawna się znacie? — Ze wszystkich stron bombardowały ich kolejne pytania.
— Wzięliśmy ślub w Las Vegas w minioną sobotę — odpowiedziała, czule gładząc Johna po ramieniu. — Poznałam moje kochanie zaledwie dwa tygodnie temu, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia, od razu wiedziałam, że to ten. Nie było nad czym się zastanawiać, byliśmy młodzi i zalani w trupa, tak pijani… To znaczy upojeni miłością, rozumie pan? Jeszcze nie byliśmy z koteczkiem na miesiącu miodowym, to był dla niego taki ważny mecz, zawsze wspiera akcje charytatywne, ale na pewno szybko to nadrobimy, prawda mężusiu? — spytała słodko Lenny.
Zamurowało go, w istocie go zamurowało. Sam nawet instynktownie zacisnął palce na jej drobnej dłoni, ale patrzył na te wszystkie flesze jak cielę w malowane wrota.
— Nie słuchajcie jej! To moja przyjaciółka z młodzieńczych lat! — zaczął się tłumaczyć, ale żaden dziennikarz nie był zainteresowany jego słowami i tylko podstawiali mikrofony pod buzię panny Sutton, co wcale Danielsa nie zadowalało.
Carmen Gallardo - pierwsza miłość, dziś przyjaźń
Relacja w budowie
✞ Olivia Buckley - ex, matka jego zmarłej córki
Wierzył w to, że w końcu powrócą do normalności, ale nie wierzył już w to, że tą normalność będą ze sobą dzielić. Za bardzo przypominałoby mu to o dziecku, które stracili. Nawet nie chciał próbować, mimo że kiedyś cholernie zależało mu na Olivii. Dziś już sam nie wiedział.
Wstał, gdy blondynka zeszła z jego kolan i odłożył słonika do łóżeczka. Uśmiechnął się blado, bo naprawdę chwila w tym pokoju go nieco uspokoiła. Może nie do końca, bo wolałby aby ich dziecko tutaj leżało, a nie gdzieś samo w szpitalu, nawet jeśli nie było w nim już żadnego tchnienia.
Dlatego też musiał niedługo się zbierać, aby się zająć wszystkim jak najszybciej i mieć spokojne sumienie, że zrobił wszystko, co mógł i to jak najlepiej.
☙❧
Wzrok całej trójki spoczął na palcu dziewczyny. Thomas już otwierał buzię, ale piorunujący wzrok przyjaciela szybko go powstrzymał.
— Ugryź się w język i zmiataj — mruknął jeszcze, a gdy tylko Bolton posłusznie zniknął, Daniels popatrzył na Olivię, zanim jeszcze zdążyła odejść.
— Powinienem ci gratulować czy to jakiś żart? — zapytał, gdy tylko zostali sami. Powoli wyrównał z nią krok.
Czy poczuł się zazdrosny? Nie, chyba bardziej zawiedziony. Kompletnie nie rozumiał tego i nie wiedział już czy kiedykolwiek Kowalewski była w stosunku do niego szczera, gdy tylko mówiła o tym, że nienawidzi Adama i nie widzi tego, aby kiedykolwiek się dogadali. A teraz? Teraz wszystko wskazywało na to, że się pobrali, bo naprawdę nie sądził, aby blondynka poznała kogoś innego i tak szybko postanowiła wywrócić swoje życie o 360 stopni.
Charlie Wilson - była współlokatorka
Nie miał wcale jej za złe tego, że nie odbierała od niego telefonu, bo jej potrzebował. Nie, to nie tak. Bał się, że i ją zaraz straci, albo już stracił, a tego już chyba by w tym momencie nie przeżył. Nie wiedziałby, co miałby wtedy zrobić. Nie dość, że ogarniał sprawy związane z pochówkiem to jeszcze zastanawiał się nad tym czy nie zacząć się użerać z policją, która i tak pewnie miałaby gdzieś jego zgłoszenie o zaginięciu Charlie. Był w kropce i czarnej rozpaczy.
Gdy dziewczyna go objęła, poddał się zupełnie jej ciepłu. Wsunął ręce pod jej ramiona i mocno się w nią wtulił. Potrzebował kogoś bliskiego, a nikogo takiego obok siebie nie miał. Pewnie, zawsze był Bolton, ale to był człowiek specyficzny. I mimo, że współczuł przyjacielowi to jednak nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć. Pewnie, spędzał z nim mnóstwo czasu, ale więcej milczeli, aniżeli rozmawiali. Więcej pili… Nie miał wsparcia, którego aktualnie potrzebował. Potrzebował po prostu czyjejś bliskości i pogłaskania po głowie. Nic więcej, a tego Thomas nie dałby rady mu ofiarować. Nie musiała wiedzieć, co robić i co mówić. Nie musiała mówić nic, wystarczyło, że wróciła i że usiadła obok niego na kanapie, trzymając go za rękę. Po prostu. Już sam fakt, że była z powrotem nieco go uspokoiła. A to, że się rozkleił? Chyba po prostu puściły mu już nerwy, z którymi nie potrafił sobie poradzić przez większą ilość czasu.
— Dobrze, że wróciłaś… — mruknął cicho pod nosem, odsuwając się od niej powili. Nie chciał być teraz sam i nawet wizja wyprowadzki poszybowała gdzieś w oddal. Teraz już nie potrzebował mieszkania na wyłączność, ba… On nawet nie chciałby teraz mieszkać sam. Jednak świadomość, że zawsze ktoś wróci do tego mieszkania prócz niego była bardziej pokrzepiająca.
Maille Creswell - przyjaciółka
Doskonale wiedział o tym, że miał wokół siebie wspaniałych ludzi, na których zawsze może liczyć. Wiadomo, każdy z nich miał też swoje życie, ale wiedział, że gdyby tylko do nich zadzwonił to zrobiliby wszystko, co w ich mocy aby mu jakoś pomóc.
Daniels uniósł nieznacznie brwi, słysząc słowa blondynki.
— I tak wróciliśmy z małą fortunką — wytknęła mu, lecz zaraz zmarszczyła brwi, zmuszając nieco otępiały umysł do myślenia — A nie, nie wróciliśmy… — zreflektowała się szybko, przypominając sobie, że przecież za jej drobną wygraną w kasynie kupili szampana i jakiś wyszukany posiłek, którymi uczcili spontaniczny wypad do Las Vegas.
— Czyżby? — uniósł nieznacznie brwi — To dlaczego nie wiedziałem o tym w Las Vegas? Może jeszcze wrócilibyśmy z jakąś małą fortunką — zażartował, kręcąc lekko głową.
☙❧
— Nie mam sęba… — wysepleniła z trwogą, unosząc dłoń do ust, którą zatrzymała w połowie drogi, obawiając się bólu. Nawet za pomocą języka wolała nie sprawdzać, co dokładnie wydarzyło się w jej szczęce. Wystarczyły jej wyraźny posmak krwi i ból, który odczuwała już teraz. — Nie mam sęba… Kurfa, Bolton, pses ciebie nie mam sęba! — krzyknęła, po czym natychmiastowo się rozpłakała. Z bólu, z szoku, a przede wszystkim z wściekłości i bezsilności, bo jak kiedyś opowiadała Danielsowi, bardzo dbała o swoje zęby. A teraz jednego, a raczej jego fragmentu nie miała!

John Daniels - Kim jest?


Jaki on w ogóle jest?

Można było o nim powiedzieć - Duży Dzieciak. W końcu nie wyrósł jeszcze z głupich pomysłów i podejście do życia miał jakieś takie – lekkie. Czasami bywał niezaradny życiowo i chodził z głową w chmurach, ale wtedy mógł liczyć na niezawodną Charlie, która łapała go za fraki i ściągała nieco w dół. Dziś tę rolę spełnia jego Lenny, która jest z nim zawsze tych cudownych, ale przede wszystkim i tych trudnych chwilach. W towarzystwie zawsze uchodził za tego od zabaw i pozytywnego nastawienia, tylko chyba jakieś 30% swojego humoru zostawił gdzieś za sobą. Życie zmusiło go do podjęcia ważnych decyzji i w końcu zdecydował się na własne mieszkanie. Te potrzebuje jeszcze wielu zmian, ale w końcu to własne kąty. Nie musi się martwić o to, że komuś przeszkadza albo nie podoba się jego gust. Chyba w końcu dojrzał do tego momentu, w którym stawia na stabilizację. A może po prostu nie miał innego wyjścia? Kiedyś zastanawiał się nawet nad kupnem zwierzaka. Może to właśnie jest ten czas? W końcu teraz sporo czasu spędzał w domu i miałby wtedy kompana? Cóż, zdecydowanie  jest to punkt warty zastanowienia się nad nim Wcześniej mogło się wydawać, że Johny nie jest dobrym kandydatem na współlokatora, bo zdecydowanie nie należał do mistrzów porządku, ale chyba po wypadku pewne klepki mu się w głowie poprzestawiały i tym razem jego skarpetki lądują w koszu na pranie, a nie na podłodze. Nauczył się zmywać i nie wrzucać białego prania z czerwonym, bo zdecydowanie różu w swej garderobie nie tolerował. Hokej był całym jego światem. Niestety musiał całkowicie przewartościować swoje życie i znaleźć nową niszę. Może firma z ubraniami sportowymi nie była jego największym marzeniem, ale cieszył się, że ta działała całkiem sprawnie i nie musiał się martwić o pieniądze. Jasne, nie mógł tak folgować jak za czasów grania w New York Ragers, ale naprawdę nie mógł narzekać. Nawet kontakt z rodzicami wydawał się jakby lepszy. Może nadal nie potrafił zbyt długo wytrzymać w towarzystwie matki, ale naprawdę się starał. Nawet zapraszał rodziców do jego czterech kątów częściej. Może w końcu staną się jedną prawdziwą rodziną?

Jak to z wami kobietami?
Kiedyś nie rozumiał dlaczego tyle osób miało go za podrywacza. Owszem, może nigdy nie był przykładem idealnego partnera... Po prostu kiedyś stabilne związki się go nie imały. Czasami spotykał się po kilka tygodni z jakąś, ale zawsze coś się psuło. Albo on się do tego nie nadawał, albo trafiał na idiotki. Te, które migdaliły się do niego po meczach pod koniec jego kariery przestały być dla niego w jakikolwiek sposób interesujące. Za dużo razy się na nich przejechał. Trzeba jednak dodać, że Daniels też do świętych nie należał, bo to nie tak, że tylko one go zdradzały. W liceum zdarzało mu się spotykać się z kilkoma na raz, ale chyba trochę od tego czasu zmądrzał. Chyba nie mógł się pochwalić zbyt dobrą „bajerą” i podrywem. Raczej to dziewczyny do niego lgnęły, ale zazwyczaj tylko wtedy, gdy wiedziały kim jest. Przeważnie bazował na tym, że grał w hokeja i na swoich mięśniach, totalnie zapominając o tym co ma w głowie. Może nie tylko on o tym zapominał, ale również i dziewczyny. Dlatego odkąd pamiętał nie musiał za bardzo się wysilać w podrywie. Trzeba sprostować, że tak to wyglądało w szkole średniej i przez większość jego kariery sportowej. Teraz… Mimo wielu ciężkich chwil był z kimś kogo kochał. Czuł, że jest to kobieta, z którą chce spędzić resztę swojego życia. Nie tylko dlatego, że była śliczna. Nie tylko dlatego, że przyjaźnili się od dziecka, ale przede wszystkim dlatego, że po dziś dzień są wobec siebie szczerzy i wspierają się w każdym trudnym momencie.

Sport
Do pewnego momentu życie Johna kręciło się głównie wokół sportu. W sumie poza nim, miał mało czasu na jakiekolwiek przyjemności. Musiał wcześnie wstawać na poranne treningi i czasami miewał także i te wieczorne, ale wtedy wczesne popołudnia miał tylko dla siebie i mógł robić co tylko zechciał, no prawie. Nie mógł za bardzo pić, ani jeść tego co by chciał – dieta, dieta i jeszcze raz dieta. Dobrze, że w kontrakcie miał zapewniony catering, bo z pewnością gdyby miał jeszcze gotować to by to w ogóle nie wypaliło. Areną Rangersów po dziś jest hala Madison Square Garden. To właśnie tam(z pewnymi wyjątkami) odbywały się jego treningi. Jego marzenia o tym by trener w końcu go docenił i przerzucił do pierwszego składu - ziściły się w ostatnim sezonie, w którym miał okazję zagrać. I mimo, że ciężko pracował to niestety nie udało mu się ziść drugiego wielkiego sportowego marzenia jakim było dla Danielsa wzięcie udziału w Olimpiadzie, reprezentując USA. Nadal nie pogodził się do końca z tym, że to wszystko zostało gdzieś za nim, ale nadal jeszcze wierzył, że uda mu się wsunąć na stopy łyżwy, choćby tylko po to, aby pojeździć sobie rekreacyjnie. Nie mógł się poddać.


[Powiązania] Miriam


Ojciec — Thaddeus Warnock
Nienawidziłam cię, ale...

Matka — Ramona Warnock
Ty jedyna mnie rozumiałaś

Nieznajomy — jedyny, który zna tajemnice
Zrobię wszystko, aby cię znaleźć

[KP] Czas przeżera wdzięczność
szybciej niż urodę


Miriam Warnock


| 26 LAT | BARMANKA W BARZE U WILKA |
| DOM NIEDALEKO HOSTELU | Z RODU ŁOWCÓW |

      Revenge is a dish best served cold
Miariam wyjechała z Sagwon w stanie Alaska jeszcze zanim rozpoczęła studia. Surowy klimat i odwieczne pustkowie nie było jej spełnieniem marzeń. A może wcale nie do końca chodziło o walkę ze srogą przyrodą? Zawsze wspominała o tym, że chciałaby prowadzić życie jak inni – w wielkim mieście. Chodzić na imprezy, do kina, teatru i mieć wielu znajomych. Jednak czy tak naprawdę chodziło o tak trywialne rzeczy? 
Ciężko cokolwiek powiedzieć o Miariam, ponieważ sama praktycznie nic o sobie mówi. Chyba najlepiej by było, gdybyś sam spróbował ją poznać. Tylko czy ona Ci na to pozwoli? Niewiele wspomina o swoim dzieciństwie, niewiele też mówi o swojej rodzinie. Czy zamknęła swoją przeszłość? A może starała się od niej uciec na drugi koniec kontynentu? Pytanie tylko dlaczego wybrała akurat Walterville?


Keep your friends close,
     a   but your enemies closer
Nikt praktycznie nie wie, że pochodzi z rodziny tych Warnocków. Tych, którzy z pokolenia na pokolenie należeli do Zakonu Łowców i tych, którzy osiedlili się na Alasce, uważając, że tak po prostu będzie najłatwiej. Tam ludzie nie zadają tylu pytań. Dlatego też pewnie nikt nie zwracał uwagi, że młode dziewczę czasami zostawało na długie miesiące sama, pośród tej głuchej ciszy i mil białego puchu, którego bez skutera śnieżnego nie dało się przebrnąć. 
Czy w ogóle ktoś zauważył zniknięcie głowy rodziny? A może ktoś zainteresował się brakiem matki? Nie. Nikt się nawet nie przejął, że jeden z domów na obrzeżach Sagwon został z dnia na dzień opuszczony. W końcu tam nikt nie zadaje pytań…


Ostatnia aktualizacja: —
Cytaty: Ojciec Chrzestny, zdjęcia się zmieniają
No i witam się serdecznie, zapraszając do wspólnej zabawy!
Przyjmujemy wszystko, nie mamy tematów tabu ;)

Vermontville

Wade Washington
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same
Biografia

    Urodziłem się w jedną ze słonecznych sobót. Podobno nie spieszyło mi się na świat i moja matka aż zabrała się za mycie okien. Dopiero wtedy zdecydowałem się wyjść z jej brzucha. Pierwsze lata mojego życia były całkiem zwyczajne. No chyba, że zwrócimy uwagę na miłość jaką obdarzyli mnie rodzice. Tak, tu zdecydowanie mogłem się pochwalić najlepszą rodziną. Może nie byliśmy wielce zamożni, ale nigdy nie brakowało pieniędzy, a każdy weekend spędzaliśmy wspólnie na wycieczkach czy biwakach.
    Gdy miałem 12 lat na świat przyszła moja siostra. Nie mogę powiedzieć, że byłem uradowany z tego faktu. Było mi dobrze w pojedynkę i wcale nie chciałem tego zmieniać. W końcu musiałem się z nią dzielić rodzicami, a wcale mi się to nie uśmiechało. Na początku musiałem się pogodzić z faktem, że przez najbliższy czas nie pojadę z nimi na biwak. Dobrze, że tata zabierał mnie na ryby i mogłem odpocząć od tych wrzasków.
    Uczniem zawsze byłem raczej przeciętnym. Dwóje, tróje były na porządku dziennym, ale chyba nigdy nauka nie była moim konikiem. Wolałem przesiadywać z ojcem w zakładzie i patrzeć jak tworzy nowe projekty mebli. Nawet z biegiem czasu pozwalał mi się włączać w ich produkcję i nawet nie wiem kiedy stało się to moją codziennością. Nie marzyłem o tym, aby po szkole średniej pójść na studia. Już wtedy byłem tak zafascynowany tworzeniem w drewnie, że nie marzyłem o Yale czy Harvardzie jak część moich znajomych. Wcale nie chciałem wyrwać się Vermontville jak moi koledzy. Jasne, było mi przykro, że część znajomości po prostu się urwała, ale… Zawsze było mi dobrze tutaj gdzie jestem.


Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie
CHARAKTER

    Ciężko mówić o samym sobie. Chyba jestem nudny. Tak mi się wydaje, ale może inni potrafiliby powiedzieć o mnie nieco więcej? No nie wiem. Lubię mieć wszystko zaplanowane. Nienawidzę chaosu, albo po prostu nikt mnie nie zdołał przekonać do tego, że ten może mieć w sobie coś fajnego. Moja siostra jest chodzącym chaosem i powiem szczerze, że najchętniej unikałbym jej jak ognia. Mimo, że nie mieszkam już w domu rodzinnym to i tak zdarza mi się zbierać jej skarpetki z całej łazienki. Coś strasznego.
    W wolnych chwilach, gdy akurat nie pracuję nad nowym projektem szafy czy regału, maluję. Nic mnie tak nie odpręża jak farby, płótno i zimna kawa o poranku na werandzie. Tylko wtedy pozwalam sobie na nieuporządkowanie. Nie skupiam się na poprawnym dobieraniem kolorów czy odpowiedniej technice. Tworzę tak jak aktualnie czuję. Lubię wyrazistość i szaleństwo, ale chyba tylko w tym momencie. Ciężko powiedzieć, że jestem szalonym człowiekiem. Ot, wyjdę na imprezę od czasu do czasu, potańczę, ale czy coś poza tym?



Moje miejsca


Od kilku lat mieszkam sam. No może nie do końca sam, bo mam u swego boku towarzysza Bobby'ego, który towarzyszy mi w każdej wolnej chwili. Wyprowadziłem się z domu rodzinnego dla Niej, ale szybko stwierdziła, że nudne życie u mojego boku nie jest dla niej. Chciała czegoś więcej i najwyraźniej znalazła to u boku bogatego faceta, który ma kilka sklepów jubilerskich w Charlotte. A może tylko tak to sobie tłumaczę, bo sam wcale nie byłem święty w tej relacji? Nie wiem.


To tutaj spędzam większą część swojego dnia. Zdarzają się łatwe i przyjemne zlecenia, a czasem klient potrafi wydziwiać tak bardzo, że nie wiem za co się zabrać. Drewno ma swoje ograniczenia, ale niestety nie każdy potrafi to zrozumieć. Mimo wszystko staram się sprostać nawet i najtrudniejszym wyzwaniom. A to, że wtedy lepiej do mnie nie podchodzić – to druga sprawa.


POWIĄZANIA

Donna Washington


Zawsze miałaś do nas anielską cierpliwość. Nawet wtedy, gdy przeszkadzaliśmy Ci w pracy. Godzinami przesiadywałaś przy maszynie do szycia, ale nigdy nie odmówiłaś nam swojej uwagi. Zajmowałaś się domem, cudownie gotowałaś. Cały czas cudownie to robisz. Wiem, że siły już nie są takie jak dawniej, dlatego staram się jak mogę, aby Cię odciążyć. Może nie upiekę dobrego ciasta, może nie upiekę pysznego indyka na Święto Dziękczynienia. Raz próbowaliśmy z Emily i niestety całe święta spędziliśmy z jedzeniem z chińczyka, bo zmarnowaliśmy jedyną przygotowaną przez Ciebie pieczeń. Mimo wszystko cenię Cię za szczerość i pomocną dłoń, którą wyciągasz do mnie w każdym momencie. Wiadomo. Nie raz marudziłem pod nosem, że potrafisz być zbyt surowa i każesz mi wracać do domu o ustalonej porze. Jednak po latach naprawdę to doceniam. No, może prócz tego, że ciągle suszysz mi głowę o to, abym kogoś sobie znalazł.
James Washington

Gdyby nie Ty to nie byłbym w tym miejscu, co jestem. Nauczyłeś mnie wszystkiego, a teraz usunąłeś się na bok, choć nadal służysz dobrą radą. Zdrowie już Ci nie pozwala na tyle godzin ciężkiej pracy, ale wiedz, że będę się starał utrzymać dobre imię naszej firmy. To do Ciebie zawsze biegłem, gdy mama na coś się nie godziła. Zawsze jesteś naszym cichym sprzymierzeńcem. Nawet jeśli chodziło o nielegalny alkohol, którego nie można było pić w młodości. Do dziś przymykasz oko na pewne sprawy. Tylko uważaj, bo Emily jest cwana i potrafi to nieźle wykorzystywać. Przez, co ja czasami muszę wkraczać do akcji i wyrywać jej z rąk whisky.

Emily Washington


19 lat muszę Cię już znosić. Czasami jest lepiej, czasami trochę gorzej. Chwilami nie rozumiem skąd Ty bierzesz tyle energii i jakim cudem potrafisz być w kilku miejscach na raz. Mama Ci ciągle powtarza, że z takim podejściem do życia nic nie osiągniesz, ale wiesz co? Ja się z nią nie zgadzam. Wierzę, że osiągniesz z naszej rodziny najwięcej. W końcu jako jedyna poszłaś na studia, na miejscowy uniwerek, ale zawsze. Nie raz udaję, że słucham tego, co mówisz na tematy, o których nie mam zielonego pojęcia. Przeraża mnie jednak to, że łapiesz się za tyle rzeczy na raz i szybko je porzucasz. To chyba denerwuje mnie w Tobie najbardziej. Nie umiem jednak się na Ciebie długo wkurzać, gdy rzucasz kolejnym żartem na temat sąsiada z naprzeciwka. A! Tylko mogłabyś lepiej dobierać chłopaków, bo ci dwaj ostatni… Ręce mnie świerzbiły przy tych rodzinnych obiadkach.
Aurora Chávez

Ile to już lat się znamy? Właściwie nie potrafię zliczyć. Jeżeli dobrze pamiętam to połączyły nas zajęcia z biologii i wspólny projekt na temat płazów. Nie wiem kto wpadł na pomysł, aby przeprowadzić sekcję na biednej żabie w tak barbarzyńskich warunkach starym scyzorykiem. Matka prawie mi tyłek sprała, bo zupełnie wyleciało mi z głowy, że schowałem jej odnogi w kieszeni i leżały tak czekając na pranie.
Faktem jest, że siostrę już mam, ale Ty jesteś tą z wyboru, z którą chyba dogaduję się dużo lepiej. Może to dlatego, że nie dzielą nas lata świetlne? A może to, że już wiele razem przeszliśmy? Oj, bolała mnie ręka, gdy w szkole średniej przyłożyłem prosto w nos jednemu pajacowi, który nie potrafił zrozumieć, że nie chcesz z nim iść na bal. Posypały się plotki, że coś nas łączy, jednak były one całkowicie wyssane z palca. Nigdy nie przekroczyliśmy granic przyjaźni i chyba żadne z nas nigdy tego nie żałowało, bo dzięki temu dzisiaj możemy wyjść na niezobowiązujące piwo czy obejrzeć jakiś film na kanapie.


Odautorsko
Kłaniamy się nisko i zapraszamy na wszystko! Jesteśmy z Wadem elastyczni i naprawdę otwarci na burze mózgów :) On wbrew pozorom ma coś do zaoferowania, tylko musicie dać się przekonać. Kod znajdziecie tutaj. A kontakt ze mną to na ch.tatum86@gmail.com - zachęcam do pisania, gdy ktoś chciałby przejąć jego byłą partnerkę, o której jest krótka wzmianka w Moje miejsca.
FC: William Tyler
Cytaty: 1. Elif Şafak – Uczeń architekta 2. Phil Bosmans 3. Andrzej Sapkowski – Miecz przeznaczenia
31 lat / 16 kwietnia 1988
Charlotte,
Północna Karolina
Własny zakład stolarski
Hobbystyczny artysta